Chopin – polski bohater egzystencji
To dobry moment, by spojrzeć na Chopina nie tylko przez pryzmat konkursowych emocji i filmowych interpretacji, lecz także poprzez naukową refleksję.
Zachęcamy do lektury studium Marii Janion i Marii Żmigrodzkiej Fryderyk Chopin wśród bohaterów egzystencji z tomu Romantyzm i egzystencja. Fragmenty niedokończonego dzieła (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004).
Poniżej wybór cytatów:
Słynna Chopinowska dyskrecja i poczucie taktu sprawiły, że nie zaakceptował on natrętnie podsuwanej mu potem roli „wieszcza fortepianu”, tak jak w końcu spokojnie znosił kazania, pouczenia i zarzuty, że sprzeniewierza się swej misji salonowym stylem życia i tworzenia. Rozstrzygnięcie wiedeńskie określiło samoświadomość Chopina-artysty: do końca podstawowe znaczenie miała dla niego pamięć o tym, „jak w kraju śpiewają”. Nie rozwiązało wszakże dylematów człowieka. Wydaje się, że nie doszło nigdy do uzgodnienia ról artysty, obywatela i człowieka prywatnego. Rozdźwięk pozostał i rzutował na sposób doświadczania i przeżywania własnego istnienia.
Życie poza domem własnym a zniewolonym, życie bezpieczne, lecz przecież od innej strony stale zagrożone, życie łatwiejsze, a jednak udręczone – choć inaczej, życie barwniejsze, przynoszące bodźce dla wyobraźni i talentu, a przecież odsuwane też jako jałowe i puste – takie życie wydawało się nieautentyczne. Jest pozorem, koszmarnym snem, grą z góry przegraną, losem cudzym oglądanym z bolesnym dystansem. Odczucie własnego istnienia rozpada się na tam i tu, na wtedy i teraz. Prawdziwa egzystencja wydaje się możliwa tylko tam i wtedy.
Trwający w „jakiejś dziwnej przestrzeni”, bytujący „pomiędzy”, tęskniący za życiem „gdzie indziej”, owładnięty „nieprzytomnością”, czynił Chopin osobliwe wrażenie na swym otoczeniu. Mówiono wszak nieraz o jego eteryczności czy nieziemskości.
Chopin o sobie jako artyście nie mówi prawie nic. Jego urywkowe kpiny z naiwnie tematycznych interpretacji muzyki świadczyć mogłyby co najwyżej, że nie godziłby się na traktowanie swych utworów jako muzycznej ekspresji doświadczeń biograficzno-psychologicznych. Znajdujemy natomiast w listach świadectwa katorżniczego trudu artysty, pracującego nad znalezieniem owego „określonego kształtu” swych dzieł, ciągłą troskę o absolutną doskonałość i bolesne zwątpienie w możliwość jej osiągnięcia. Nigdzie nie natrafiamy na ślad Chopinowskiego exegi monumentum, na poczucie siły i radości twórczej. W jednym z późniejszych listów angielskich padają słowa, świadczące, że doznawał u schyłku życia równocześnie klęski człowieka i zarazem artysty: „Tymczasem moja sztuka gdzie się podziała? A moje serce gdziem zmarnował?”.
Powolne pogrążanie się w innym wymiarze pozwala z niebywałą ostrością usłyszeć to, co niemal niesłyszalne: „upadek suchego listkaˮ.
Maria Janion, Żyjąc tracimy życie